Barkasy zniknęły z Zalewu. W Kamionku Wielkim przypomniano ich historię

Barkasy zniknęły z Zalewu. W Kamionku Wielkim przypomniano ich historię

FOT. Powiat Elbląski

Wypełniona po brzegi świetlica w Kamionku Wielkim stała się miejscem spotkania z łodziami, których nie ma już na Zalewie Wiślanym. Aleksander Celarek opowiadał o barkasach, dawnych rybakach i technikach połowu, które wymagały nie tylko wiedzy, ale także odwagi. Wśród słuchaczy pojawił się również temat barkasa spoczywającego na dnie miejscowego portu.

  • Dawne łodzie rybackie przetrwały na Zalewie najdłużej
  • Żagiel, włok i trudny manewr na wodzie
  • Na dnie portu może czekać ślad dawnego Tolkmicka

Dawne łodzie rybackie przetrwały na Zalewie najdłużej

Spotkanie poświęcone książce „Barkasy” odbyło się 17 października 2026 roku w Kamionku Wielkim. Autorem publikacji jest Aleksander Celarek – szkutnik, żeglarz, żaglomistrz, rekonstruktor historycznych łodzi i popularyzator żeglarstwa. Towarzyszyła mu Dorota Kobierowska-Dębiec, redaktorka książki i dziennikarka z Gdańska.

Barkasy wyróżniały się archaicznym ożaglowaniem rejowym. Tego typu łodzie znano w wielu częściach Europy już od wczesnego średniowiecza, między innymi w Anglii, Norwegii, Francji i Holandii. Najdłużej przetrwały jednak właśnie na Zalewie Wiślanym. W południowych portach akwenu można było spotkać je jeszcze w latach 50. i 60. XX wieku, a połowy z ich użyciem zakończono około 1971 roku.

Przed 1945 rokiem barkasy funkcjonowały pod nazwą Angelkähne. Budowano je głównie w Łaszce na Mierzei Wiślanej, w zakładzie szkutniczym Henryka Schmidta. Drugim ważnym ośrodkiem była miejscowość Fischhausen w okolicach Królewca. Po wojnie najwięcej tych łodzi skoncentrowano w porcie w Tolkmicku.

Powojenne losy rybaków były częścią opowieści o barkasach. Po 1945 roku na teren nad Zalewem przybyli ludzie z innych regionów, którzy musieli nauczyć się połowu od miejscowych rybaków. Na jednym pokładzie spotykali się Polacy i Niemcy, a przekazywanie zawodowych umiejętności nie zawsze przebiegało spokojnie.

„Nauka ta nie przebiegała bezproblemowo, pełna była napięć i wzajemnej nieufności” – powiedział Aleksander Celarek.

Dawni mieszkańcy Groß Steinort tracili nie tylko łodzie i sprzęt rybacki. Opuszczali także domy, porty i łowiska związane z ich codziennym życiem. Te powojenne przemiany stały się jednym z ważnych kontekstów opowieści o rybołówstwie na Zalewie Wiślanym.

Więcej aktualności z Elbląga znajdziesz na stronie głównej elblagonline.pl, a wydarzenia i imprezy na najbliższe dni zawsze na elblagonline.pl/wydarzenie.

Żagiel, włok i trudny manewr na wodzie

Barkasy miały około 10-metrowe maszty i żagle o powierzchni dochodzącej do 50 metrów kwadratowych. Ich płótna mogły mieć kolor brązowy, czerwony lub żółty. Łodzie pracowały parami, czyli – w języku rybaków – „szły w tukę”.

Podczas połowu barkasy rozchodziły się po zainstalowaniu włoka, a później ponownie schodziły. Wymagało to gwałtownego wyhamowania, możliwego dzięki ożaglowaniu rejowemu. Przy innym układzie żagli taki manewr byłby znacznie trudniejszy albo niemożliwy. Następnie łodzie łączono „kotami” i „psami”, a skrzydła włoka rozciągano na krzyż.

Włok przesuwał się po dnie i zbierał całe ławice ryb. Węgorze łowiono nocą, natomiast w ciągu dnia połów obejmował między innymi sandacze, leszcze, okonie, płotki i stynki. Rybacy musieli szybko przenosić złowione ryby do sadza, szczególnie gdy trafiały się bardziej ruchliwe gatunki.

Podczas wykładu pojawiły się również szczegóły budowy i wyposażenia łodzi: kadłub o przekroju w kształcie litery V, kil, mocowanie masztu zwane liprem oraz elementy takielunku, takie jak cejzyki, grotliny, dryfliny, sztag i szoty. Słuchacze usłyszeli też o halsowaniu, zwrotach przez sztag, przebrasowaniu i „zabijaniu żagla”, czyli czynności istotnej podczas połowu włokiem.

Nie była to wyłącznie lekcja techniki. Opowieść pokazała, jak wymagająca i niebezpieczna była praca rybaków. Jeden niewłaściwy manewr, źle wykonane połączenie łodzi albo zbyt późne zabezpieczenie połowu mogły mieć poważne konsekwencje.

Na dnie portu może czekać ślad dawnego Tolkmicka

W trakcie spotkania przypomniano, że w miejscowym porcie spoczywa barkas SZT-2, należący niegdyś do rodziny Piotra Chryściuka. Jego wydobycie i remont pozwoliłyby przywrócić jeden z materialnych śladów rybackiej historii regionu. Dawniej łodzie zatapiano na zimę, dlatego wrak nie jest przypadkowym znaleziskiem, lecz częścią dawnej praktyki portowej.

Aleksander Celarek ma doświadczenie w podobnych przedsięwzięciach. W latach 90. XX wieku zbudował replikę półbarkasa Tol-2, nazwaną „Tolą”. Własnoręcznie uszył do niej żagiel, a później odbywał nią rejsy po Zatoce Gdańskiej.

Autor książki przywołał także historie powojennych właścicieli łodzi. Edmund Kozłowski z Tolkmicka wydobył z dna dwa barkasy – TOL-35, który otrzymał nazwę „Venus”, oraz TOL-10, nazwany „Mars”. Wspomniano również Iwanickiego z Suchacza, który opowiadał, że jedną ręką rzucał kotwicę ważącą 50 kilogramów. W rzeczywistości jej masa mogła wynosić około 10 kilogramów.

Spotkanie zorganizowano z inicjatywy Mai Pietrasik ze Stowarzyszenia Zachowania Krajobrazu Kulturowego „Elfrida”. W przygotowanie wydarzenia włączyły się także Koło Gospodyń Wiejskich z Kamionka Wielkiego, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Tolkmicku oraz Warsztat Terapii Zajęciowej przy Domu Pomocy Społecznej w Tolkmicku.

Uczestnicy mogli spróbować zupy przygotowanej na bazie ośmiu gatunków ryb. Członkinie koła gospodyń zaznaczały jednak, że tradycyjna wersja powinna powstawać w kociołku ustawionym na świeżym powietrzu. W programie znalazła się również wystawa fotografii Kamionka Wielkiego oraz prezentacja klipu o Tolkmicku autorstwa Juliusza Marka z szantą „Małe miasteczko Tolkmicko”.

W wydarzeniu uczestniczył burmistrz Tolkmicka Józef Zamojcin. Spotkanie rejestrował Marek Opitz z Klubu Nowodworskiego. Najważniejszym efektem nie była jednak sama rekonstrukcja dawnych technik połowu, lecz przypomnienie ludzi, miejsc i łodzi, które przez dziesięciolecia tworzyły krajobraz Zalewu Wiślanego. Dzięki takim opowieściom historia barkasów pozostaje dostępna także dla osób, które nie mogły zobaczyć ich na wodzie.

na podstawie: Powiat Elbląg.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Powiat Elbląski). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły