Pasłęk składał się na pierwszą bibliotekę, a czytelnik płacił abonament

Pasłęk składał się na pierwszą bibliotekę, a czytelnik płacił abonament

Zanim w Pasłęku ustawiono pierwsze biblioteczne regały, książki trzeba było najpierw dosłownie wywalczyć, zebrać i kupić. W mieście, które w 2026 roku przypomina sobie o 80-leciu polskiego bibliotekarstwa, początki nie wyglądały jak uroczyste otwarcie, lecz jak długa praca po godzinach – nauczycieli, urzędników, sędziów i zwykłych mieszkańców. To z ich drobnych gestów powstało miejsce, bez którego trudno dziś wyobrazić sobie powojenny start miasta.

  • Nauczyciele i sędzia Binkiewicz otworzyli drogę do pierwszej czytelni
  • Książki przyszły z kwest, darów i wielkiej zbiórki w mieście
  • Czytelnia przy Piłsudskiego i abonament po 25 zł pokazują tamte realia

Nauczyciele i sędzia Binkiewicz otworzyli drogę do pierwszej czytelni

Pierwsze powojenne miesiące nie były dla książek łatwe. Osadnicy i przesiedleńcy przyjeżdżali z niewielkim dobytkiem, więc myśl o własnych domowych księgozbiorach schodziła na dalszy plan. W środowisku nauczycielskim szybko jednak zaczęto mówić o potrzebie stworzenia miejsca, w którym można byłoby czytać i uzupełniać braki w nauce.

We wrześniu 1945 r. podczas zebrania organizacyjnego pasłęckiego oddziału ZNP padł apel, by zabezpieczać biblioteki odnajdywane na terenie powiatu.
18 października 1945 r. temat wybrzmiał już publicznie podczas I Zjazdu Powiatowego ZNP w Pasłęku. To wtedy sędzia grodzki E. Binkiewicz, późniejszy przewodniczący Komitetu Bibliotecznego, popchnął sprawę najmocniej do przodu.

„I Zjazd Powiatowy ZNP w Pasłęku domaga się od właściwych władz oświatowych i organizacyj społecznych, udzielenia skutecznej pomocy w kierunku zorganizowania w Pasłęku pierwszej polskiej biblioteki – czytelni, dostępnej dla najszerszych warstw ludności polskiej”.

Ten zapis dobrze pokazuje, że od początku nie chodziło o elegancką instytucję dla wąskiego grona, ale o dostępne miejsce dla wszystkich, którzy chcieli czytać i nadrabiać zaległości po wojennym chaosie.

Książki przyszły z kwest, darów i wielkiej zbiórki w mieście

Prawdziwy przełom przyniósł rok 1946. Podczas obchodów 1 maja temat biblioteki wrócił z pełną siłą. Na jednej z trybun ustawionych przy ówczesnej ul. Rafajłowicza, dziś Bankowej, na skrzyżowaniu z dawną Aleją 3-go Maja, obok nowo otwartej czytelni „Wajdelota”, Tuński zaproponował zbiórkę książek i pieniędzy na Powiatową Bibliotekę Publiczną w Pasłęku. Chwilę później sędzia E. Makiełkowski podkreślał, że dokształcać powinni się nie tylko młodzi, lecz także starsi mieszkańcy.

„nie tylko młodzież, lecz i starsi, którzy sami mają braki w nauce, powinni się dokształcać”

W tym samym roku ruszyła ogólnopolska akcja biblioteczna związana ze Świętem Oświaty. W Pasłęku organizował ją Józef Lipkowski, kierownik Inspektoratu Szkolnego. Z zabawy i kwesty ulicznej zebrano 36 tys. zł, a w maju Kuratorium Okręgu Szkolnego w Olsztynie przekazało kolejne 210 książek. Do tego dochodziły dary prywatnych osób. Pod koniec października 1946 r. biblioteka miała już 390 tomów, choć w jednym z opracowań pojawia się też liczba niższa, niespełna 290.

To był fundament, na którym 14 listopada 1946 r. uruchomiono Powiatową Bibliotekę Publiczną w Pasłęku. W tamtym czasie placówki biblioteczne podlegały Ministerstwu Oświaty, więc nowa instytucja od razu miała swoje miejsce w systemie państwowym, ale jej start opierał się przede wszystkim na społecznej energii i darach.

Czytelnia przy Piłsudskiego i abonament po 25 zł pokazują tamte realia

Pierwszą kierowniczką biblioteki została Wanda Smulska. Na początku placówka działała nad czytelnią „Wajdelota” przy alei 3-go Maja 9, czyli dzisiejszej ul. J. Piłsudskiego 9. W 1949 r. przeniesiono ją na ul. Szczecińską / 1-go Maja 11. Nowy lokal obejmował trzy pokoje, korytarz i magazyn, a w dokumentach pojawiają się dwie różne informacje o powierzchni – 82 m² albo 157 m².

W 1947 r. zatwierdzono pierwszy pełny budżet biblioteki, obejmujący zakup i konserwację książek. To ważny szczegół, bo pokazuje moment, w którym instytucja zaczęła działać już nie tylko z zapału, ale też na stałych podstawach. Jednocześnie przez pewien czas pełniła funkcję biblioteki miejskiej, choć formalnie do tego nie była powołana.

Czytelnik nie wchodził tam jednak za darmo. W pierwszych latach trzeba było płacić miesięczny abonament, a w 1948 r. rozważano nawet opłatę za każdą wypożyczoną książkę. Z zachowanych zapisów wynika, że podstawowa stawka wynosiła 25 zł miesięcznie. To dobry znak tamtej epoki – dziś dostęp do biblioteki wydaje się oczywisty, wtedy był wynikiem realnego wysiłku i wydatku po stronie mieszkańca.

Dziś biblioteka przypomina też o własnych korzeniach i szuka śladów z pierwszych lat działalności. Placówka prosi o zdjęcia, dokumenty i książki z pieczątkami pasłęckich bibliotek z lat 1946–1955. Takie rzeczy często leżą w domowych szufladach przez dziesięciolecia, a dla historii miasta są bezcenne – pozwalają odtworzyć nie tylko daty, ale też codzienność pierwszych czytelników, którzy budowali bibliotekę razem z całym Pasłękiem.

na podstawie: Urząd Miejski w Pasłęku.