W Elblągu brakuje rodzin zastępczych. Każdy kandydat jest na wagę złota

W Elblągu brakuje rodzin zastępczych. Każdy kandydat jest na wagę złota

FOT. Urząd Miejski w Elblągu

W Elblągu nie chodzi już o samą statystykę, ale o dzieci, które czekają na spokojny dach nad głową. W Elbląskim Centrum Usług Społecznych trwa wyścig z czasem, bo potrzebujących wsparcia jest więcej niż dorosłych gotowych je dać. Joanna Kostańczuk, rzeczniczka dziecka, mówi wprost, że nawet jedna rodzina może odmienić czyjś los. I właśnie o takie domy toczy się teraz najważniejsza gra.

  • Gdy dzieci przybywa, a rodzin wciąż jest za mało
  • Rodzina zastępcza nie musi być idealna, ale musi być gotowa
  • Pomoc to nie tylko pieniądze. Liczy się też codzienne wsparcie
  • Elbląg szykuje serię spotkań i działań wokół rodzin zastępczych

Gdy dzieci przybywa, a rodzin wciąż jest za mało

W Elblągu pod opieką rodzin zastępczych jest około 250 dzieci. To liczba, która nie pozostawia złudzeń – potrzebujących wciąż jest dużo, a system opiera się na ludziach, którzy decydują się wziąć odpowiedzialność za cudze, często bardzo poranione dzieciństwo. W mieście działa dziś około 150 rodzin zastępczych różnych typów: spokrewnionych, niezawodowych i zawodowych.

Do tego dochodzi jeszcze około 30 dzieci, które nadal przebywają w swoich biologicznych rodzinach, ale ich sytuacja jest trudna i wymaga stałej pracy asystentów rodziny. Jeśli ta pomoc nie wystarczy, sąd może zdecydować o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej. I właśnie wtedy zaczyna się problem najbardziej dotkliwy – wolnych miejsc zaczyna brakować.

Joanna Kostańczuk podkreśla, że wokół rodzicielstwa zastępczego wciąż narosło wiele nieporozumień. Zabrakło nie tyle dobrych chęci, ile wiedzy o tym, kto może spróbować swoich sił. Dlatego stanowisko rzecznika dziecka w Elbląskim Centrum Usług Społecznych ma przede wszystkim tłumaczyć, oswajać i zachęcać do rozmowy.

Rodzina zastępcza nie musi być idealna, ale musi być gotowa

Z wyjaśnień rzeczniczki wynika jasno, że bariera wejścia nie jest tak wysoka, jak wielu osobom się wydaje. Nie trzeba mieć kierunkowego wykształcenia ani szczególnie dużego mieszkania. Nie trzeba też być małżeństwem. Kandydatem może zostać także osoba samotna albo ktoś żyjący w związku nieformalnym.

Ważniejsze są inne rzeczy – niekaralność, dobre zdrowie fizyczne i psychiczne, a przede wszystkim gotowość do zapewnienia dziecku bezpiecznych warunków rozwoju. Potem przychodzi kwalifikacja i specjalistyczne szkolenie. To etap, na którym można jeszcze spokojnie sprawdzić, czy taka droga rzeczywiście jest właściwa.

– Nie trzeba być superbohaterem, nie musisz być idealny. Ale otworzyć swoje serce i dom dla dzieci, to jest naprawdę coś.

To zdanie dobrze oddaje sens całej opowieści. Rodzina zastępcza nie zastępuje adopcji. To opieka czasowa, trwająca do momentu, gdy dziecko może wrócić do rodziców biologicznych, trafić do adopcji albo usamodzielnić się. Jest też ważna rzecz, o której łatwo zapomnieć: kandydat nie zostaje z tym sam. Na każdym etapie można liczyć na wsparcie pracowników centrum, a nawet wycofać się bez konsekwencji, jeśli po szkoleniu okaże się, że to jednak nie ta droga.

Pomoc to nie tylko pieniądze. Liczy się też codzienne wsparcie

W rozmowie mocno wybrzmiewa jeszcze jeden wątek – dzieci trafiające do rodzin zastępczych często mają za sobą doświadczenia, które zostawiają ślad na lata. Bywa, że zmagają się z traumą, zaniedbaniem, skutkami przemocy albo problemami zdrowotnymi wynikającymi z trudnej sytuacji w domu rodzinnym. Dlatego – jak mówi Kostańczuk – nie chodzi tylko o opiekę, lecz także o zrozumienie ze strony szkół, przedszkoli i osób, które stykają się z nimi na co dzień.

Rodziny zastępcze mogą przy tym liczyć na wsparcie finansowe i organizacyjne. Od czerwca rodziny niezawodowe mają otrzymywać:

  • 1628 zł na każde przyjęte dziecko,
  • 800 plus,
  • 328 zł dodatkowo w przypadku dziecka z niepełnosprawnością,
  • jednorazowe środki na przyjęcie dziecka do domu,
  • dofinansowanie letniego wypoczynku.

Rodziny zawodowe mają z kolei podpisaną umowę i miesięczne wynagrodzenie. Ważne jednak, że pieniądze nie są jedynym elementem tej układanki. Nad rodziną czuwa koordynator, a pomoc ma być dopasowana do realnych potrzeb – od spraw wychowawczych po wsparcie psychologiczne.

Elbląg szykuje serię spotkań i działań wokół rodzin zastępczych

Projekt „Moc Rodziny” nie ogranicza się do rozmów za biurkiem. W mieście zaplanowano kilka wydarzeń, które mają przybliżyć temat mieszkańcom i dać szansę na bezpośredni kontakt z rodzinami zastępczymi.

W najbliższych tygodniach organizatorzy pojawią się w różnych punktach Elbląga:

  • 23 maja, godz. 16 – spotkanie w Bibliotece Elbląskiej z aktorką Magdaleną Różczką, od lat wspierającą rodziny zastępcze,
  • 30 maja, godz. 9 – obecność podczas parkrun w Parku Modrzewie i wspólny spacer na 5 km,
  • 30 maja, godz. 12–16 – dyżur informacyjny w Centrum Handlowym Ogrody,
  • 31 maja – współorganizacja miejskiego Pikniku z okazji Dnia Dziecka w Parku Dolinka,
  • 14 czerwca – ulotki edukacyjne w pakietach startowych Biegu Piekarczyka.

W tle tej akcji widać szeroką współpracę z miejskimi instytucjami i partnerami. W promowanie idei włączyły się między innymi Urząd Miejski, MOSiR, ZBK, ZKM, Tramwaje Elbląskie oraz CH Ogrody. Swoje wsparcie deklarują też Fundacja Przyszłość dla Pokoleń i Zajazd Żuławy. To ważne, bo bez takiego zaplecza temat rodzicielstwa zastępczego łatwo zostałby na marginesie, a tu chodzi przecież o dzieci, które nie mogą czekać w nieskończoność.

– Jeśli masz w sobie pokłady troski, cierpliwości i miłości, to po prostu nie marnuj ich. Podaruj je komuś, otwórz swoje serce, swój dom. Pokaż Moc Rodziny! – mówi Joanna Kostańczuk.

na podstawie: Urząd Miejski Elbląg.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski w Elblągu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.