Deszcz nie zatrzymał Piekarczyka - Elbląg znów pobiegł tłumnie

Deszcz nie zatrzymał Piekarczyka - Elbląg znów pobiegł tłumnie

14 czerwca Elbląg znów zamienił się w miasto ludzi w butach do biegania. XVII Elbląski Bieg Piekarczyka przyciągnął prawie 2700 osób z całej Polski i spoza jej granic, a deszczowa aura tylko podbiła sportowe napięcie 🏃‍♀️🌧️

  • XVII Elbląski Bieg Piekarczyka znów wciągnął Elbląg w sportowy rytm
  • Na starcie każdy miał swój powód, a deszcz tylko dodał charakteru 🌧️
  • Meta przyniosła wyniki, ale najważniejsza była cała ta miejska energia

XVII Elbląski Bieg Piekarczyka znów wciągnął Elbląg w sportowy rytm

To był ten rodzaj miejskiego poranka, kiedy na ulicach więcej mówiły kroki niż samochody. Tradycyjnie pobiegł dystans główny na 10 km, obok niego krótsza trasa na 5 km, a najmłodsi sprawdzili się w Mini Biegu Piekarczyka na odcinkach od 50 m do 600 m.

Wydarzenie od lat ma swój własny charakter i swoje wierne grono. Początki sięgają 2009 roku, kiedy pierwsza edycja pokazała, że bieg może być czymś więcej niż tylko sportową rywalizacją - może stać się częścią miejskiej tożsamości. Tym razem też to było widać: przed startami na Placu Jagiellończyka pojawiły się didżeje, strefa gastronomiczna, rodzinne atrakcje i animacje dla dzieci.

Na starcie każdy miał swój powód, a deszcz tylko dodał charakteru 🌧️

Wśród uczestników nie brakowało osób, które przyszły po wynik, ale też takich, dla których najważniejsze było samo wyjście na trasę i sprawdzenie się bez presji. Damian Brzeziński z Suchacza wracał do biegu po kilku latach przerwy i mówił wprost, że liczy się dla niego przede wszystkim dobry start i własne tempo.

  • Samopoczucie mam naprawdę bardzo dobre, bez ciśnienia, bez oczekiwań, chcę po prostu wystartować - mówi Damian Brzeziński z Suchacza.

Sebastian Bal patrzył na pogodę z dystansem, bo deszcz - jak zaznaczał - wcale nie musi przeszkadzać, jeśli ktoś biegnie dla siebie i lubi odciąć się od codzienności.

  • Jest dobrze, na pewno nie będzie dziś gorąco - zwraca uwagę Sebastian Bal.

Była też ekipa z Elbląga, do której na bieg przyjechały koleżanki ze Szczytna. One same opowiadały, że przed startem postawiły na proste przygotowanie: trochę treningu w tygodniu, lekki posiłek i tę przyjemną energię, którą daje wspólny ruch. W ich wersji bieganie to nie tylko sport, ale też sposób na reset i zwykłą rozmowę po drodze.

Dominika Wilińska-Bartosik z Cedrów Wielkich nie ukrywała, że deszcz nie należy do jej ulubionych warunków, ale i tak podeszła do biegu po swojemu - z myślą o poprawieniu własnego wyniku.

  • Dla mnie pogoda jest okropna do biegania, ale to lepsze niż upał - przyznaje Dominika Wilińska-Bartosik z Cedrów Wielkich.

W tle przewijał się też bardzo ludzki motyw, dobrze znany każdemu, kto choć raz porządnie trenował przed startem: biega się po to, żeby potem bez wyrzutów zjeść coś dobrego. W tym gronie nawet ciasteczka dostały swoje uzasadnienie 😉

Meta przyniosła wyniki, ale najważniejsza była cała ta miejska energia

Na finiszu liczyły się już sekundy. W biegu na 10 km najszybciej pobiegł Dmytro Didovodiuk z Leszna , który uzyskał 00:31:35.79. Wśród kobiet zwyciężyła Sviatlana Sanko z Grudziądza z czasem 00:37:32.62.

Na krótszym dystansie 5 km najlepsi okazali się Marcin Konieczny z Kieźlin - 00:16:05.38 - oraz Sara Binerowska z Gdańska - 00:20:30.63.

Piekarczyk po raz siedemnasty przypomniał, że w Elblągu bieganie ma moc wyciągania ludzi z domów, na trasę i do kibicowania. A kiedy na starcie staje niemal 2700 osób, miasto naprawdę czuć w ruchu.

na podstawie: Ośrodek Sportu i Rekreacji Elbląg.