Czułam się bezpiecznie w jej rękach". Mama bliźniąt opisuje poród w elbląskim szpitalu

Czułam się bezpiecznie w jej rękach". Mama bliźniąt opisuje poród w elbląskim szpitalu

Dwójka dzieci, jedna operacja, setki drobnych decyzji – i poczucie, że każda z nich należy do matki. Pani Ula szukała opinii o porodzie w Elblągu, gdy sama była w ciąży. Dziś jej relacja staje się przewodnikiem dla innych przyszłych rodziców.

Profil „Rodzę w Elblągu" zrzesza kobiety, które dzielą się doświadczeniami z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. Nie są to suchy opisy procedur – to historie o strachu, nadziei i momentach, gdy medycyna spotyka się z ludzką czułością. Pani Ula trafiła tam z ciążą bliźniaczą i poprzecznym ułożeniem płodów. Cesarskie cięcie było koniecznością, nie wyborem.

  • Plan porodu, który naprawdę działa
  • Sala, która nie wyglądała jak szpital
  • Dlaczego Elbląg, a nie Gdańsk?

Plan porodu, który naprawdę działa

Dzień przed operację spędziła na patologii – badania, instrukcje, dokumenty. Następnego ranka mąż miał stawić się o ósmej, gotowy do pierwszego kontaktu z dziećmi. W sali operacyjnej panowała atmosfera, której nie spodziewała się: żarty, pytania o imiona, błyskawiczna reakcja na każde jej słowo.

„Miałam rozpisany cały plan porodu przez cesarskie cięcie i naprawdę ZNACZNA większość punktów została spełniona"

Z własnej nadgorliwości przypominała o szczegółach nawet w trakcie zabiegu. Anestezjolog zgodził się na znieczulenie przed znieczuleniem – i kolejne po szyciu. Neonatolozki, gdy tylko sprawdziły funkcje życiowe noworodków, przystawiły je matce policzek do policzka. Na chwilę, zanim trafiły do ojca.

Operację prowadziła dr Niemczyk – ta sama lekarz, która prowadziła ciążę. To szczegół, który dla pani Uli okazał się kluczowy.

Sala, która nie wyglądała jak szpital

Dzieci wymagały dogrzewania, więc kangurzanie ojca nie doszło do skutku. Mąż obserwował je przez otwarte drzwi, matka trafiła na salę pooperacyjną – i po chwili już karmiła, przytulała. Położne pojawiały się bez zaproszenia, oferując pomoc, sprawdzając stan dzieci, podsuwając leki przeciwbólowe na pierwsze żądanie.

„Sala pooperacyjna bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Wyobrażałam sobie taką szarą, brzydką salę bez kolorów, a było nowocześnie i bardzo przytulnie"

Pani Ula spędziła na oddziale pięć dni – dzieci straciły na wadze więcej niż przewidywano. Personel regularnie proponował: zostaw dzieci, odpocznij, my nakarmimy. Badania, szczepienia, codzienna opieka – wszystko przy matce, jeśli tylko chciała. Nikt nie krzywił się na prośbę o obecność.

Dlaczego Elbląg, a nie Gdańsk?

Pierwotny plan zakładał poród w Trójmieście. Zmieniły go negatywne opinie o innych placówkach – i jeden szczegół, o którym pani Ula nie mogła zapomnieć. W rozważanych szpitalach starsze dzieci nie mogły odwiedzać mam po porodzie. Tu nie było tego zakazu. Córka przychodziła, lekarze zagadywali, pytała, jak się czuje jako starsza siostra.

Szpital wyposażył rodzinę w poduszkę do karmienia i „niebieskie pudełko" z próbkami oraz materiałami informacyjnymi. To był jej drugi poród w tej placówce – pierwszy naturalny, teraz przez cesarskie cięcie. Różnica procedur nie zmieniła oceny.

„Podsumowując – bardzo polecam Wam elbląski szpital"

na podstawie: Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu.