Szpitale powiatowe pod presją. Czarny tydzień pokazuje skalę kłopotów

Szpitale powiatowe pod presją. Czarny tydzień pokazuje skalę kłopotów

W szpitalach powiatowych zaczyna się tydzień, w którym czerń nie jest elementem oprawy, lecz sygnałem ostrzegawczym. Organizatorzy ogólnopolskiej akcji mówią o finansowej ścianie, na którą od miesięcy napierają placówki z całego kraju. W tle są nie tylko rachunki i kontrakty, ale też zwykły lęk o to, czy pacjent dostanie badanie na czas.

  • Brak rozliczeń i niskie wyceny pchają szpitale w stronę długu
  • Diagnostyka i rehabilitacja znalazły się pod największą presją
  • Pacjent może poczuć skutki szybciej niż administracja

Brak rozliczeń i niskie wyceny pchają szpitale w stronę długu

W dniach 20–24 kwietnia trwa w Polsce ogólnopolski „Czarny tydzień” przygotowany przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Do udziału w akcji zachęca również Związek Powiatów Polskich, który od pewnego czasu alarmuje, że kondycja finansowa wielu placówek nie jest już tylko trudna, ale robi się po prostu niebezpieczna.

Przedstawiciele branży wskazują kilka nakładających się problemów. To przede wszystkim brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie zapłaty za nadwykonania oraz wyceny świadczeń, które nie nadążają za realnymi kosztami leczenia. Efekt jest prosty i brutalny zarazem – badania wykonywane po przekroczeniu limitów kontraktowych często przynoszą szpitalom stratę zamiast pieniędzy. Tak zaczyna się spirala zadłużenia, z której później bardzo trudno wyjść.

Diagnostyka i rehabilitacja znalazły się pod największą presją

Niepokój budzą też zapowiedzi Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczące zmian w finansowaniu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i rehabilitacji. W praktyce chodzi o obszary, które dla wielu pacjentów są pierwszym krokiem do rozpoznania choroby albo powrotu do sprawności. Jeśli tam pojawią się cięcia, opóźnienia zwykle rozlewają się na cały system.

Organizatorzy protestu zwracają uwagę także na rozliczanie badań diagnostycznych, w tym tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Krytykują również plany obniżenia współczynników korygujących, które do tej pory łagodziły finansową sytuację szpitali powiatowych. Dla placówek oznacza to mniej miejsca na oddech, a dla oddziałów – mniej przestrzeni na utrzymanie dotychczasowej dostępności badań.

Pacjent może poczuć skutki szybciej niż administracja

Najmocniej uderza to jednak w chorych. Gdy szpitale zaczynają liczyć każdy kolejny koszt, kolejki do diagnostyki zwykle rosną, a czas od pierwszych objawów do rozpoznania wydłuża się niebezpiecznie. To właśnie ten moment bywa najdroższy nie dla budżetu, lecz dla zdrowia.

W efekcie część osób może zostać wypchnięta w stronę prywatnych wizyt i płatnych badań, jeśli nie chce czekać tygodniami. Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych uważa, że problem nie jest jednorazowym kryzysem, ale skutkiem wieloletniego niedofinansowania i braku spójnej strategii dla tego segmentu ochrony zdrowia. W komunikacie organizacji wybrzmiewa jeden postulat: trzeba uczciwie rozliczać świadczenia, realnie wyceniać procedury medyczne i zacząć poważną rozmowę o przyszłości szpitali powiatowych, zanim koszty finansowe zamienią się w koszty ludzkie.

na podstawie: Starostwo Powiatowe w Elblągu.