Pasłęk pod presją odpadów. 40 procent trafia do niewłaściwego pojemnika

Pasłęk pod presją odpadów. 40 procent trafia do niewłaściwego pojemnika

W Pasłęku temat odpadów nie zamknął się na grzecznej wymianie zdań. Podczas spotkania burmistrza z dyrektorem Zakładu Utylizacji Odpadów w Elblągu padły liczby, które pokazują problem bardzo jasno. Część systemu ma wrócić do sprawniejszego działania dopiero po uruchomieniu zastępczej linii sortowniczej, a dziś śmieci z miasta jadą aż do Mirosławca. Najmocniej wybrzmiała jednak informacja o segregacji, bo właśnie tam zaczyna się cały rachunek.

  • Zastępcza linia ma odciążyć system, ale na razie pracuje jeszcze na próbę
  • Bioodpady wciąż lądują w odpadach zmieszanych

Zastępcza linia ma odciążyć system, ale na razie pracuje jeszcze na próbę

Podczas spotkania 20 kwietnia burmistrz Pasłęka rozmawiał z Adamem Joczem, dyrektorem Zakładu Utylizacji Odpadów w Elblągu, o funkcjonowaniu całego systemu gospodarki odpadami komunalnymi. W centrum rozmów znalazło się uruchamianie zastępczej linii sortowniczej dla odpadów zmieszanych. To rozwiązanie ma przywrócić część wcześniejszych możliwości zakładu, ale na razie jest jeszcze testowane.

Według przekazanych informacji pełne uruchomienie potrwa około dwóch miesięcy. Do tego czasu odpady z Pasłęka są kierowane do zakładu zagospodarowania odpadów ATF Polska Sp. z o. o. w Mirosławcu. To trasa licząca blisko 300 kilometrów, a więc długa i kosztowna logistycznie. Dla samorządu oznacza to wyraźnie większe obciążenie, które prędzej czy później odbija się na całym systemie.

Bioodpady wciąż lądują w odpadach zmieszanych

Najbardziej niepokojący sygnał dotyczy tego, co trafia do czarnych pojemników. Dyrektor zwrócił uwagę na zbyt niski poziom segregacji, a badanie morfologii odpadów zmieszanych pokazało skalę problemu bez upiększeń. Aż 40 procent ich zawartości stanowią bioodpady, które powinny trafiać do brązowych pojemników.

To nie jest drobny błąd przy segregacji, lecz realny koszt dla całego systemu. Utylizacja bioodpadów jest tańsza o 642 zł za tonę, więc każdy worek wrzucony nie tam, gdzie trzeba, podnosi wydatki. W miejskim rachunku śmieci to właśnie takie pomyłki mają najcięższy ciężar. Im mniej bioodpadów w odpadach zmieszanych, tym mniej pieniędzy trzeba później wydawać na ich zagospodarowanie.

na podstawie: Urząd Miejski w Pasłęku.