Konstytucja 3 Maja była ostatnią wolą gasnącej Rzeczypospolitej

Konstytucja 3 Maja była ostatnią wolą gasnącej Rzeczypospolitej

3 maja łatwo zamienić w samo hasło z kalendarza. A przecież za tą datą stoi dokument, który na moment miał odwrócić bieg historii i dać państwu nowe zasady gry. Konstytucja 3 Maja była odważnym projektem naprawy, ale też świadectwem, że elity tamtej epoki widziały już pęknięcia w całym ustroju. Jej droga – od sejmowej sali po zakazy, cenzurę i późniejszy powrót do oficjalnej pamięci – mówi równie dużo o Polsce, co sam tekst ustawy.

  • Ustawa, która chciała zatrzymać rozpad państwa
  • Pamięć o 3 maja była przez lata ścigana i tłumiona
  • Rękopis, który wracał do Warszawy razem z pamięcią

Ustawa, która chciała zatrzymać rozpad państwa

Konstytucja uchwalona 3 maja 1791 roku nie była jedynie uroczystym gestem. To był konkretny plan przebudowy Rzeczypospolitej Obojga Narodów, przygotowany w czasie, gdy państwo coraz mocniej uginało się pod własnymi słabościami i naciskiem sąsiadów. Twórcy dokumentu sięgnęli po idee europejskiego oświecenia i rozwiązania znane z amerykańskiej konstytucji z 1787 roku, ale nie kopiowali ich bezmyślnie. Chcieli dopasować je do polskich realiów.

Wprowadzono monarchię konstytucyjną i uporządkowano podział władzy na ustawodawczą, wykonawczą oraz sądowniczą. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to podręcznikowo, lecz wtedy było politycznym przełomem. Zniesiono między innymi liberum veto, konfederacje i wolną elekcję – mechanizmy, które przez lata paraliżowały państwo i ułatwiały zewnętrzną ingerencję.

Najkrócej można powiedzieć tak: konstytucja nie miała dekorować dawnego porządku. Miała go ratować. I choć obowiązywała zaledwie 14 miesięcy, stała się jednym z najmocniejszych symboli polskiej próby modernizacji państwa.

Pamięć o 3 maja była przez lata ścigana i tłumiona

Historia tego święta nie kończy się na samym uchwaleniu ustawy. W czasach zaborów obchodzenie rocznicy było zakazane, bo przypominało o państwie, którego zaborcy chcieli już tylko nazwę, a nie żywą pamięć. Później, po odzyskaniu niepodległości, 3 maja wrócił do oficjalnego kalendarza. W 1919 roku uznano go za święto narodowe.

Nie trwało to jednak bez przeszkód. W okresie okupacji niemieckiej i sowieckiej obchody znów zostały zakazane. Po wojnie komunistyczne władze próbowały wymazać je z publicznego życia, bo trzeciomajowa tradycja odwoływała się do niepodległości i miała wyraźny, narodowy oraz katolicki charakter. Zamiast niej promowano Święto Pracy. Próby uczczenia 3 maja często kończyły się zatrzymaniami i szykanami.

To właśnie dlatego ta rocznica nie jest zwykłym wspomnieniem dawnej uchwały. Jest historią pamięci bronionej pod presją kolejnych systemów.

„ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny” – tak po latach ocenili Konstytucję 3 Maja jej współtwórcy, Ignacy Potocki i Hugo Kołłątaj.

Rękopis, który wracał do Warszawy razem z pamięcią

Nie mniej ciekawa jest droga samego rękopisu. Początkowo przechowywano go w Wilanowie, w zbiorach Archiwum Publicznego Potockich, które zgromadził Stanisław Kostka Potocki, uczestnik obrad Sejmu Czteroletniego. To ważny trop, bo pokazuje, że dokument od początku traktowano jak coś więcej niż urzędowy zapis – jak bezcenny znak epoki.

W latach 70. XIX wieku archiwum przekazano do Krzeszowic . Po 1945 roku rękopis wrócił do Warszawy i trafił do Archiwum Głównego Akt Dawnych. Dziś ten los dobrze domyka opowieść o Konstytucji 3 Maja: najpierw była próbą naprawy państwa, potem zakazaną pamięcią, a w końcu wróciła do miejsca, w którym można ją oglądać już bez lęku i bez cenzury.

Dlatego 3 maja pozostaje datą szczególną. Nie tylko mówi o przeszłości. Przypomina też, jak dużo znaczy państwo, które umie się reformować, zanim będzie za późno.

na podstawie: Urząd Miejski w Pasłęku.